środa, 29 lipca 2009

Początek

W końcu postanowiłam założyć bloga, który będzie opisywał moją 10 miesięczną przygodę na wymianie w Lake Stevens, Washington.

Pomysł na wymianę narodził się dawno, ale wszystkim zajęłam się w pierwszej liceum i papiery złożyłam pod koniec grudnia (Jadę z Almaturu, fundacja CIEE). Na swoją host family nie czekałam długo, pierwsze informację dostałam już w kwietniu. Trafiłam do Lake Stevens w stanie Washington blisko Seattle (podobno jedno z najbardziej deszczowych miejsc w USA). Byłam w siódmym niebie, że tak szybko dostałam informację gdzie jadę, a rodzina wydawała się bardzo sympatyczna i mieli dom nad samym jeziorem, zaczęło się powolne przygotowanie do wyjazdu : kupienie walizki, prezentów, biletów i załatwienie wszystkich formalności z wizą. W poniedziałek 27 lipca dostałam informację, że zmienili mi rodzinę goszczącą bo ta pierwsza przeprowadza się do Arizony! Byłam w wielkim szoku, mogli mnie chociaż poinformować, czułam się potwornie, ale nic się nie dzieje bez powodu. Moja nowa host family to mama, tata i 20 letnia siostra, od razu nawiązałam z nimi kontakt. Byłam bardzo mile zaskoczona, że dostałam tak szybką odpowiedź (poprzednio musiałam czekać kilka tygodni na krótkie wiadomości). W ciągu dwóch dni dostałam od nich tak wiele informacji, zdjęć. Z tego co mi piszą wyglądają na aktywną rodzinę, która nie lubi siedzieć w domu, planują już wycieczkę przed rozpoczęciem szkoły. To najważniejsze informacje w wielkim skrócie.

Moja przygoda zaczyna się już za 13 dni czyli 11 sierpnia, mam lot Warszawa-Newark, następnie jestem do 13 sierpnia na orientation w NY i tego samego dnia lecę bezpośrednio do Seattle gdzie spotkam się z host family! Na miejscu będę miała miesięczne wakacje bo szkoła zaczyna mi się 8 września. Cały czas nie mogę uwierzyć, że zaraz będę daleko od rodziny i przyjaciół, a moje życie wywróci się do góry nogami.

9 komentarzy:

Kasia L. pisze...

Kochanie, dobrze to wiesz, ale napiszę - 3mam kciuki byś była tam bezgranicznie szczęśliwa i abyś zapamiętała ten wyjazd do końca życia!

Mam nadzieję ze uda Ci się prowadzić tego bloga, będzie on bezkonkurencyjną pamiątką xD Pierwszy wpis jest świetny :*

Anonimowy pisze...

trafiłaś na fajne miejsce ,bo zaczynają kręcić 3 część zmierzchu ,zazdroszcze ;D

Anonimowy pisze...

dokladnie!! tam niedalko jest Forks , gdzie tocza sie losy Belli i Ewdarda! jak nie ogladalas, radze ci obejrzec film zmierzch przed wyjazdem ;))!

karrolina pisze...

ale super, ze jedziesz ;)
to czekam na kolejne wpisy^^ :)
będę tu zaglądać bo sama planuję wyjazd za rok ;)

kaś pisze...

Kurcze, ale ci zazdroszczę tego wyjazdu. Też bym chciała.
a tak w ogóle to powodzenia ;)

ola pisze...

ja też zazdroszczę :( i będziesz mogła wcześniej obejrzeć New Moon :D
Dobrze że zaczęłaś prowadzić bloga, przynajmniej będziemy wiedzieć co się z tobą dzieje :)

Paulina pisze...

dzięki wielkie:)
i Tobie również udanego lotu za tydzień życzę!:))

Anonimowy pisze...

ja rozwniez bede tutaj czesto zagladac;D
zazdroszcze CI;)
ja planuje wyjazd za rok;)
czekam na nastepny wpis;)

Wercia. pisze...

Hej ! Fajnie że postanowiłaś pisać bloga ;)Fajna pamiątka ! Będe tu zaglądać :) Bo sama zastanawiam się nad takim wyjazdem . Zazdroszczę Ci tego zmierzchu !:PP Pozdrawiam trzymam kciuki i powodzenia !:)